Nie miał drukarki, więc wysłał wszystko do swojej skrzynki pocztą elektroniczną –

przystojnego. Ubrany w wytworny ciemny strój, wspierał się ramieniem o kolumnę. Stał z
ucieczce wyglądała raczej na żebraczkę niż damę, nie była pewna, czy zdoła dostać się do
o reputację. W jakiś dziwny, niewytłumaczalny sposób olśniewająca prezencja Aleca
gdzieś zniknęli. Rozejrzała się wokoło i skręciła za róg. Miała nadzieję, że rezydencja
- Uczęszcza pan do tego klubu?
do tyłu. - Oni chcą...
Wprost pędzisz po schodach. Dama po nich sunie.
Uśmiechnęła się, nagle czymś rozbawiona.
Uniósł dłoń, pukając wreszcie cicho. Serce łomotało mu w piersi, a on co chwilę
rachubę.
- Rób, co ci mówię! - krzyknął tak głośno, że aż podskoczyła.
- Nic z tych rzeczy, moja droga. - Wolną ręką chwycił ją za włosy. Myślał o tym, co z jej powodu przeżył jednego wieczoru. Strach, przerażenie, wreszcie zdradę. - Tym razem nie dam się ogłupić. Cicha, dystyngowana angielska dama już na mnie nie działa. Wykładaj karty na stół, Isabello.
Otóż Bella nie mogła swobodnie kontaktować się ze swoimi łącznikami na zewnątrz. Korzystanie z pałacowej linii telefonicznej w ogóle nie wchodziło w grę. Przy takiej ilości numerów wewnętrznych istniało ryzyko, że nawet zaszyfrowana rozmowa zostanie podsłuchana. Bella rozważała nawet możliwość użycia własnego nadajnika, lecz szybko zrezygnowała z tego pomysłu. Jej sygnał mógł zostać łatwo namierzony, a ona nie po to poświęciła dwa lata na przygotowania, by w kluczowym momencie operacji dać się złapać z winy głupiego elektronicznego gadżetu.
Potem wydarzenia potoczyły się tak szybko, że później nie mógł sobie przypomnieć, kto strzelił pierwszy. Blaque odwrócił się gwałtownie. Edward spojrzał mu prosto w oczy. Kiedy odsunął od Belli rękę z rewolwerem, krzyknęła i obróciła się na bok. Wtedy padły dwa wystrzały. Kula przeleciała tak blisko jego głowy, że oparzyła mu skórę na skroni.

skończył nawet szkoły średniej, rzucił dziewczynę, z którą ma dziecko, i, jeśli wierzyć

To samo powinna zrobić teraz. Obejrzała się. Czwórka Kozaków rozdzieliła się na
idealny!
Podał jej kieliszek z pełnym zaintrygowania uśmieszkiem.

ocalić wioskę, mimo że właśnie gra stała się twoim przekleństwem. I nie chciałeś ode mnie

– Więc kto?
– Nie zmieniaj tematu, tato. Nie ze mną te sztuczki.
alarm. Żyje jak jakaś gwiazda. Czy ktoś już go sprawdził? Przejrzał zapis z kamer?

- Najzupełniej, Fort - odparł, myśląc wciąż o czterech Kozakach, rozstawionych przy

taka, drugiego zupełnie inna, trzeciego... jeszcze inna. Nie wiem, czy była szczęśliwa –
– Och, chyba wiesz. – Roześmiała się, gardłowo, zmysłowo, aż przeszył go zimny
Nie wiedział, ale nie dopuści, by utonęła, kimkolwiek jest.